Bardzo was przepraszam ale nie mogłam dodać wcześniej next'a. ;c Niestety internet szwankował i nadal szwankuje. ;) Zapraszam do czytania. ;D
________________________________________________________________________
-Jasne.-odparł
po chwili Przemek - A właśnie, poznajcie się. To jest Hana nasz nowy ginekolog,
a to Piotr nasz chirurg.
-Miło
mi, jestem siostrą Przemka. - dopowiedziałam i wyciągnęłam rękę w geście
przywitania.
-Mi
również. Zgaduję, że również Zapała ?- zapytał i lekko uścisnął moją dłoń.
-Nie,
nie. Ja jestem Goldberg. Przemek to mój przyrodni brat.
-No
dobra koniec tych zwierzeń. To co to za pilna konsultacja.-przerwał Przemek.
-A tak.
Nasza pacjentka, którą razem operowaliśmy skarży się na silne bóle brzucha.
-Przecież
kazałem zwiększyć dawkę leków przeciwbólowych.- dodał nieco podenerwowany
Przemek.
-Badałem
ją i wygląda mi to na coś poważniejszego, więc
chciałem żebyś to zobaczył.
-No
dobra. - dodał zrezygnowany - Hana ? - tym razem zwrócił się do mnie - Wpadnij
może do mnie dziś wieczorem. Pogadamy. Okey ?
-Postaram
się. Ale nic nie obiecuję. Trzymaj się braciszku. - podeszłam do niego i
ucałowałam go w policzek. - Pa. - dodałam i odeszłam. Szkoda mi było w tej
chwili mojego brata no ale cóż. W końcu jest na dyżurze. Ciekawe kiedy ostatnio
spał ? Wyglądał na bardzo przemęczonego.
Musimy się kiedyś wybrać gdzieś razem na wakacje. Najlepiej do Izraela.
Pokaże mu mój dom i w ogóle. Chociaż wcale nie jestem pewna czy chcę tam
wracać. No ale czego nie robi się dla rodzeństwa. Musimy się tam kiedyś wybrać.
Z tą myślą wyszłam z szpitala. Musiałam się przygotować na jutro i porządnie
wyspać więc wizyta u Przemka raczej odpadała. Postanowiłam wysłać mu krótkiego
SMS'a , żeby się nie martwił: '' Przemek
przepraszam Cię bardzo ale niestety nie dam rady do Ciebie przyjechać. H'' Gdy już skończyłam pisać
SMS'a wysłałam go i udałam się do auta. Zaczęłam grzebać za kluczami w torebce
i jak zwykle nie mogłam ich
znaleźć. Przegrzebałam pół torebki zanim
je znalazłam. Zadowolona, że w końcu
znalazłam klucze wsiadłam do auta i odjechałam. Po drodze postanowiłam
wstąpić do sklepu ponieważ w mojej lodówce nie było nic co by nadawało się do
jedzenia. Klucze jednak włożyłam do kieszeni
w moich spodniach, żeby później nie szukać ich pół dnia. Gdy
przekroczyłam próg sklepu od razu skierowałam się do półek z napojami i sokami.
Standardowo wzięłam sok pomarańczowy.
Można powiedzieć, że byłam od niego uzależniona. Postanowiłam wziąć jeszcze
jakieś świeże pieczywo i coś do niego. Pewnie zrobiłabym większe zakupy gdyby
nie fakt, że byłam zmęczona. I to bardzo. Zapłaciłam należną sumę przy kasie i
skierowałam się do samochodu. Na przedniej szybie widniała karteczka z napisem
'' Jeszcze wszystkiego pożałujesz.'' Moje nogi momentalnie stały się jak z waty.
Zaczęłam się zastanawiać kto mógł to napisać. Niby nie miałam żadnych wrogów.
Postanowiłam szybko się stamtąd zmywać. Byłam przerażona. W tamtej chwili chciałam się jak najszybciej
znaleźć w domu. Niby jedna mała
karteczka z kilkoma słowami. W prawdzie nie miłymi, a ogromnie mnie
sparaliżowała. Z moich oczu popłynęły łzy. Postanowiłam się jednak opanować.
Niestety nie udało mi się. Gdy dojechałam pod blok szybko zamknęłam auto i
prawie biegnąc udałam się do domu. Jednym zwinnym ruchem otworzyłam drzwi od
mieszkania i wchodząc zatrzasnęłam je i zamknęłam na wszystkie spusty. Nie
wiedziałam co się ze mną w ogóle dzieje. Oparłam się o drzwi i zaczęłam płakać.
Zadzwoniłam do Przemka żeby do mnie natychmiast przyjechał. Potrzebowałam
czyjegoś wsparcia. A jedyną taka osobą która mogła mi je dać był właśnie on.
Jak na złość nie odbierał. No tak przecież ma dyżur. Pewnie operuje albo coś w
tym stylu. Odłożyłam telefon na półkę i udałam się do kuchni. Postanowiłam
zapomnieć o tym jednorazowym incydencie i zrobić sobie cos do jedzenia ponieważ
byłam głodna. Musiałam oczywiście przygotować sobie jeszcze ciuchy na jutro. W
końcu zaczynałam nowe życie, w nowym miejscu. Tak mi się przynajmniej wydawało.
***
Rano
wstałam około w pól do siódmej. Wyłączyłam budzik i zwlekłam sie leniwie z
łóżka. Najchętniej pospałabym jeszcze dłużej ale praca na mnie czekała. Wzięłam
krótki prysznic umalowałam się i uczesałam. Na koniec ubrałam przygotowany
wczoraj strój i wyszłam z domu kompletnie zapominając o śniadaniu. Nie miałam do tego głowy. Zresztą nie
chciałam się spóźnić pierwszego dnia do pracy. No i rzecz jasna nie podpaść
nowemu szefowi. Po pół godzinnej jeździe byłam w szpitalu na czas. Zamknęłam
auto i udałam się do szpitala . Po
drodze przywitał mnie dyrektor i oznajmił, że w lekarskim czeka na mnie
nowiutki kitel lekarski i identyfikator. Niby taka błahostka, a niezmiernie
poprawiła mi humor. Trochę bałam się reakcji innych lekarzy na mój widok ale
dyrektor zapewnił mnie, że wszyscy przyjmą mnie tu ciepło i przyjaźnie. W końcu
znaleźliśmy sie lekarskim. Było to niewielkie pomieszczenie w którym znajdowała
się duża sofa, biurko i parę innych mebli w których zapewne były dokumentacje
pacjentów.
-Dzień
dobry wszystkim. - zaczął dyrektor - Chciałem wam przedstawić naszego nowego
ginekologa. Hanę Goldberg. - Po chwili zebrali się koło mnie wszyscy lekarze z
lekarskiego. Z każdym się przywitałam.
-My się
już chyba znamy.- dodał zielonooki brunet.
-No tak.
Mieliśmy się już okazję poznać. - odparłam i uśmiechnęłam się do niego
promiennie.
-Zdaje
się, że dzisiaj mamy razem dyżur . - dodał i katem oka spojrzał na tablicę. Jak
wcześniej zauważyłam były na niej rozpisane wszystkie operacje i kto z kim miał
dyżur.
-Chyba
tak.- wydusiłam z siebie.
-No moi
państwo, koniec tej integracji. - zaczął Stefan, bo tak miała na imię dyrektor
szpitala.- Proszę zapoznać się z grafikiem i zapraszam do pracy.-dodał i
opuścił lekarski.
-To jak
pani doktor idziemy ? W końcu mamy razem dyżur.- odparł Piotr.
-Idziemy,
idziemy panie doktorze. -odpowiedziałam. Jak przystało na dżentelmena otworzył
mi pierwszy drzwi i udaliśmy się do swoich obowiązków. Po drodze zahaczyliśmy o
bufet i kupiliśmy coś do jezdnia. Po niedługiej chwili znaleźliśmy się w małym
pomieszczeniu gdzie miałam mieć dyżur.
-Naszą
pierwszą pacjentką będzie Ewa Nowak. Pacjentka jest w ósmym miesiącu ciąży.
Zapoznaj się z dokumentacją. Będzie tu za jakąś godzinę.
-Okey.
Wydaje mi się, że wszystko jest w porządku i ciąża przebiega prawidłowo.
-Brawo
pani doktor.- odparł i zaczął klaskać.
-Hahahahahaha.
Bardzo śmieszne. A po za tym nie pani doktor tylko Hana.
-No a ja
jestem ten piękny i wszechwiedzący Piotr.- dodał po czym oboje wybuchnęliśmy
śmiechem. Szczerze mówiąc bardzo go polubiłam. Był taki inny niż wszyscy
poznani wcześniej faceci.
KOMENTUJCIE I UDOSTĘPNIAJCIE BLOGA. ; *
Awww *.* cudenko ❤❤❤
OdpowiedzUsuńSuper czekam na next
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za udostępnienie bloga w zakładkach :) Bardzo fajne opowiadanie :)
OdpowiedzUsuńFajne opo kiedy next ?
OdpowiedzUsuńfajne dodaj szybko next
OdpowiedzUsuńCo z nextem, kiedy go dodasz ?
OdpowiedzUsuń