czwartek, 31 lipca 2014

Opowiadanie 1, część 3 ♥



Bardzo was przepraszam ale nie mogłam dodać wcześniej next'a. ;c Niestety internet szwankował i nadal szwankuje. ;) Zapraszam do czytania. ;D 

________________________________________________________________________



 -Jasne.-odparł po chwili Przemek - A właśnie, poznajcie się. To jest Hana nasz nowy ginekolog, a to Piotr nasz chirurg.
-Miło mi, jestem siostrą Przemka. - dopowiedziałam i wyciągnęłam rękę w geście przywitania.
-Mi również. Zgaduję, że również Zapała ?- zapytał i lekko uścisnął moją dłoń.
-Nie, nie. Ja jestem Goldberg. Przemek to mój przyrodni brat.
-No dobra koniec tych zwierzeń. To co to za pilna konsultacja.-przerwał Przemek.
-A tak. Nasza pacjentka, którą razem operowaliśmy skarży się na silne bóle brzucha.
-Przecież kazałem zwiększyć dawkę leków przeciwbólowych.- dodał nieco podenerwowany Przemek.
-Badałem ją i wygląda mi to na coś poważniejszego, więc  chciałem żebyś to zobaczył.
-No dobra. - dodał zrezygnowany - Hana ? - tym razem zwrócił się do mnie - Wpadnij może do mnie dziś wieczorem. Pogadamy. Okey ?
-Postaram się. Ale nic nie obiecuję. Trzymaj się braciszku. - podeszłam do niego i ucałowałam go w policzek. - Pa. - dodałam i odeszłam. Szkoda mi było w tej chwili mojego brata no ale cóż. W końcu jest na dyżurze. Ciekawe kiedy ostatnio spał ? Wyglądał na bardzo przemęczonego.  Musimy się kiedyś wybrać gdzieś razem na wakacje. Najlepiej do Izraela. Pokaże mu mój dom i w ogóle. Chociaż wcale nie jestem pewna czy chcę tam wracać. No ale czego nie robi się dla rodzeństwa. Musimy się tam kiedyś wybrać. Z tą myślą wyszłam z szpitala. Musiałam się przygotować na jutro i porządnie wyspać więc wizyta u Przemka raczej odpadała. Postanowiłam wysłać mu krótkiego SMS'a , żeby się nie martwił: '' Przemek przepraszam Cię bardzo ale niestety nie dam rady do Ciebie  przyjechać. H'' Gdy już skończyłam pisać SMS'a wysłałam go i udałam się do auta. Zaczęłam grzebać za kluczami w torebce i jak zwykle nie mogłam  ich znaleźć.  Przegrzebałam pół torebki zanim je znalazłam. Zadowolona, że w końcu  znalazłam klucze wsiadłam do auta i odjechałam. Po drodze postanowiłam wstąpić do sklepu ponieważ w mojej lodówce nie było nic co by nadawało się do jedzenia. Klucze jednak włożyłam do kieszeni  w moich spodniach, żeby później nie szukać ich pół dnia. Gdy przekroczyłam próg sklepu od razu skierowałam się do półek z napojami i sokami. Standardowo wzięłam sok  pomarańczowy. Można powiedzieć, że byłam od niego uzależniona. Postanowiłam wziąć jeszcze jakieś świeże pieczywo i coś do niego. Pewnie zrobiłabym większe zakupy gdyby nie fakt, że byłam zmęczona. I to bardzo. Zapłaciłam należną sumę przy kasie i skierowałam się do samochodu. Na przedniej szybie widniała karteczka z napisem '' Jeszcze wszystkiego pożałujesz.''  Moje nogi momentalnie stały się jak z waty. Zaczęłam się zastanawiać kto mógł to napisać. Niby nie miałam żadnych wrogów. Postanowiłam szybko się stamtąd zmywać. Byłam przerażona.  W tamtej chwili chciałam się jak najszybciej znaleźć w domu.  Niby jedna mała karteczka z kilkoma słowami. W prawdzie nie miłymi, a ogromnie mnie sparaliżowała. Z moich oczu popłynęły łzy. Postanowiłam się jednak opanować. Niestety nie udało mi się. Gdy dojechałam pod blok szybko zamknęłam auto i prawie biegnąc udałam się do domu. Jednym zwinnym ruchem otworzyłam drzwi od mieszkania i wchodząc zatrzasnęłam je i zamknęłam na wszystkie spusty. Nie wiedziałam co się ze mną w ogóle dzieje. Oparłam się o drzwi i zaczęłam płakać. Zadzwoniłam do Przemka żeby do mnie natychmiast przyjechał. Potrzebowałam czyjegoś wsparcia. A jedyną taka osobą która mogła mi je dać był właśnie on. Jak na złość nie odbierał. No tak przecież ma dyżur. Pewnie operuje albo coś w tym stylu. Odłożyłam telefon na półkę i udałam się do kuchni. Postanowiłam zapomnieć o tym jednorazowym incydencie i zrobić sobie cos do jedzenia ponieważ byłam głodna. Musiałam oczywiście przygotować sobie jeszcze ciuchy na jutro. W końcu zaczynałam nowe życie, w nowym miejscu. Tak mi się przynajmniej wydawało.
                                                                            ***
Rano wstałam około w pól do siódmej. Wyłączyłam budzik i zwlekłam sie leniwie z łóżka. Najchętniej pospałabym jeszcze dłużej ale praca na mnie czekała. Wzięłam krótki prysznic umalowałam się i uczesałam. Na koniec ubrałam przygotowany wczoraj strój i wyszłam z domu kompletnie zapominając o śniadaniu.  Nie miałam do tego głowy. Zresztą nie chciałam się spóźnić pierwszego dnia do pracy. No i rzecz jasna nie podpaść nowemu szefowi. Po pół godzinnej jeździe byłam w szpitalu na czas. Zamknęłam auto i udałam się do szpitala .  Po drodze przywitał mnie dyrektor i oznajmił, że w lekarskim czeka na mnie nowiutki kitel lekarski i identyfikator. Niby taka błahostka, a niezmiernie poprawiła mi humor. Trochę bałam się reakcji innych lekarzy na mój widok ale dyrektor zapewnił mnie, że wszyscy przyjmą mnie tu ciepło i przyjaźnie. W końcu znaleźliśmy sie lekarskim. Było to niewielkie pomieszczenie w którym znajdowała się duża sofa, biurko i parę innych mebli w których zapewne były dokumentacje pacjentów.
-Dzień dobry wszystkim. - zaczął dyrektor - Chciałem wam przedstawić naszego nowego ginekologa. Hanę Goldberg. - Po chwili zebrali się koło mnie wszyscy lekarze z lekarskiego. Z każdym się przywitałam.
-My się już chyba znamy.- dodał zielonooki brunet.
-No tak. Mieliśmy się już okazję poznać. - odparłam i uśmiechnęłam się do niego promiennie.
-Zdaje się, że dzisiaj mamy razem dyżur . - dodał i katem oka spojrzał na tablicę. Jak wcześniej zauważyłam były na niej rozpisane wszystkie operacje i kto z kim miał dyżur.
-Chyba tak.- wydusiłam z siebie.
-No moi państwo, koniec tej integracji. - zaczął Stefan, bo tak miała na imię dyrektor szpitala.- Proszę zapoznać się z grafikiem i zapraszam do pracy.-dodał i opuścił lekarski.
-To jak pani doktor idziemy ? W końcu mamy razem dyżur.- odparł Piotr.
-Idziemy, idziemy panie doktorze. -odpowiedziałam. Jak przystało na dżentelmena otworzył mi pierwszy drzwi i udaliśmy się do swoich obowiązków. Po drodze zahaczyliśmy o bufet i kupiliśmy coś do jezdnia. Po niedługiej chwili znaleźliśmy się w małym pomieszczeniu gdzie miałam mieć dyżur.
-Naszą pierwszą pacjentką będzie Ewa Nowak. Pacjentka jest w ósmym miesiącu ciąży. Zapoznaj się z dokumentacją. Będzie tu za jakąś godzinę.
-Okey. Wydaje mi się, że wszystko jest w porządku i ciąża przebiega prawidłowo.
-Brawo pani doktor.- odparł i zaczął klaskać.
-Hahahahahaha. Bardzo śmieszne. A po za tym nie pani doktor tylko Hana.
-No a ja jestem ten piękny i wszechwiedzący Piotr.- dodał po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Szczerze mówiąc bardzo go polubiłam. Był taki inny niż wszyscy poznani wcześniej faceci.

KOMENTUJCIE I UDOSTĘPNIAJCIE BLOGA. ; *

środa, 23 lipca 2014

Opowiadanie 1, część 2 ♥

Wybaczcie,że tak późno ale nie mogłam dodać wcześniej. ;3

___________________________________

 

 -Witamy na pokładzie pani doktor.- odparł dyrektor po prawie godzinnej rozmowie kwalifikacyjnej. Był zachwycony,że wreszcie przyjmie nowego ginekologa z tak dużym doświadczeniem. Muszę przyznać,że i ja w tamtej chwili byłam z siebie dumna.  
-To jak ? Jutro widzimy się o ósmej ? Pasuje pani?
-Oczywiście panie dyrektorze. Jeszcze raz dziękuję.
-Nie ma za co. Do wiedzenia.
-Do widzenia. - zachwycona i wreszcie spełniona wyszłam z gabinetu dyrektora. Cieszyłam się,że znowu wrócę do swojego zawodu. Nie mogłam się już doczekać.
-Hana ? - usłyszałam z oddali bardzo znajomy głos. Oczywiście należał on do mojego brata.
-Ooo, Przemek ?! Szalom bracie !- prawie wykrzyczałam i rzuciłam mu się na szyję.
-Ooo,widzę,że ktoś tu się za mną bardzo stęsknił. I jak ? Dostałaś pracę ?
-Tak. Jutro mam przyjść na ósmą. Trochę wcześnie ale dam jakoś radę.
-No to gratuluję. Będziemy pracować w tym samym szpitalu.
-Tylko szkoda,że nie na tym samym oddziale.
-Nie martw się jeszcze będziesz miała mnie serdecznie dość.- odparł po czym oboje zaczęliśmy się śmiać. 
-Oby nie. A swoją drogą to może zaprowadziłbyś mnie do jakiegoś bufetu,bo jestem strasznie głodna.
-To co może kawa i jakieś ciastko ? 
-Z przyjemnością. Jestem głodna jak wilk.
-Tylko mnie nie zjedz.
-Bardzo śmieszne. Chodź szybciej. - szczerze mówiąc byłam mega głodna. Rano nie zjadłam ani jednej kromki chleba. Na szczęście Przemek szybko zaprowadził mnie do bufetu. Było tam całkiem przytulnie i panowała miła atmosfera.
-To jak ? Ja coś zamawiam, a ty tu grzecznie czekasz ?
-Tak jest panie kapitanie. Przemek tylko proszę cię streszczaj się.-odparłam i złapałam się za brzuch. Na całe szczęście Przemek tego nie widział. Zaraz zaczął by te swoje wywody i kazałby mi się zbadać. A na to nie miałam najmniejszej ochoty. Chociaż w sumie może i miałby rację, bo to nie pierwszy raz kiedy mnie tak strasznie boli. Na szybko połknęłam jakąś tabletkę i popiłam wodą. Zrobiłam to w ostatnim momencie, bo do stolika wrócił Przemek.
-Proszę bardzo. Ciasto jabłkowe i twój ulubiony sok pomarańczowy. Hana co ty jesteś taka blada ? - zapytał nieco zdenerwowany.
-Pewnie dlatego,że nic rano nie zjadłam.  Nie martw się o mnie.
-Jesteś moją młodszą siostrą i zawsze będę się o ciebie troszczył.-dodał już nieco spokojniej. - A teraz jedz, bo marnie wyglądasz.
-Ja marnie ? Popatrz jaka jestem gruba.
-Przemek mogę cię na chwilę prosić ?- naszą konwersację przerwał szalenie przystojny mężczyzna.

Takie krótkie. ;) Komentujcie i udostępniajcie. ;D

czwartek, 17 lipca 2014

Opowiadanie 1, część 1 ♥

Cześć wszystkim ! :D

 Przemyślałam wszystko i postanowiłam wrócić do blogowania. Przepraszam również za tak długą przerwę w pisaniu. Niestety szkoła. ;c Zapraszam już do pierwszej części. ;) 

__________________________________

Szczerze mówiąc nie wiem czy dobrze robię wyjeżdżając z Izraela. W Polsce nie znam nikogo oprócz mojego kochanego braciszka, którego 'odnalazłam' w zeszłe wakacje kiedy mój ojciec przebywał w szpitalu. W zasadzie to też i jego ojciec. Dowiedziałam się o tym przypadkiem, a właściwie posłuchałam rozmowę mojej mamy z jakąś kobietą. Wtedy wreszcie wyszły na jaw wszystkie kłamstwa mojej mamy. Okłamywała mnie prawie przez dwadzieścia lat. No jak tak można ? Jak? Ja bym tego nigdy nie zrobiła mojej córce czy synowi. Z resztą szkoda gadać. Chcę jak najszybciej o tym zapomnieć. W końcu zaczynam nowe życie. W Polsce, w Leśnej Górze. Mam już nawet umówioną rozmowę o pracę,a wszystko dzięki mojemu kochanemu braciszkowi. Jestem mu za to ogromnie wdzięczna. Nigdy nie sądziłam,że będę miała tak kochanego braciszka. A właściwie to Przemka,bo tak miał na imię. Muszę go koniecznie dzisiaj odwiedzić. I podziękować za wszystko. Zapomniałabym dodać,że wynajął mi jeszcze mieszkanie. Tak się cieszę. Już nie mogę się doczekać kiedy wreszcie znajdę się Polsce. - z moich rozmyślań wyrwał mnie głos stewardessy,że będziemy lądować.
 12 godzin później...
Uf... Odwiedziny u Przemka mam już za sobą. W sumie to nieźle się ucieszył na mój widok. Z resztą ja na jego tez. Nie widzieliśmy się prawie rok, nie licząc krótkich rozmów przez skeyp'a lub długich rozmów telefonicznych. Przegadaliśmy chyba całe cztery godziny. Z pewnością zostałabym jeszcze dłużej, gdyby nie fakt,że jutro mam umówioną rozmowę o pracę w leśno-górskim szpitalu. Mimo późnej pory wcale nie byłam śpiąca. Wręcz przeciwnie. Buzowało we mnie tyle energii, chociaż leciałam dobre pięć godzin samolotem i cztery godziny przegadałam z Przemkiem. Wiedziałam jednak,że jeśli chcę rano wstać to muszę szybko wsiąść prysznic i położyć się spać. I tak też zrobiłam. W mgnieniu oka znalazłam się w łazience. Na szybko wzięłam prysznic i czym prędzej skierowałam swoje kroki do sypialni. Postanowiłam popatrzeć jeszcze chwilę przez okno. Zawsze to lubiłam robić kiedy byłam szczęśliwa lub przygnębiona. To mnie uspokajało. Tak było teraz i tym razem. Spojrzałam na zegarek. Było grubo po pierwszej. Postanowiłam się natychmiast położyć spać. Usnęłam z nadzieja na lepsze jutro.

Wiem,że krótkie ale to pierwsza część więc nie chciałam zdradzać więcej szczegółów. ;) 
KOMENTUJCIE I UDOSTĘPNIAJCIE BLOGA. :3